W celu uczynienia strony internetowej bardziej użyteczną i funkcjonalną, używamy informacji zapisanych za pomocą plików cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne
ze zgodą użytkownika na ich stosowanie. Dowiedz się więcej lub zmień ustawienia plików cookies.

Na śmieciówkach. Majątek za leczenie czy ubezpieczenie

Nieubezpieczeni to nowe pokolenie, które wyrosło z umów śmieciowych. To osoby zwykle zatrudnione na umowę o dzieło, które by móc korzystać ze świadczeń lekarskich, muszą same opłacać składkę w NFZ.


 Przechodząc przez ulicę, rozglądam się cztery razy

Nieubezpieczeni. Nie wiadomo, ilu ich dokładnie jest. To osoby, które pracują na umowę o dzieło albo straciły status bezrobotnego. Tak się dzieje, gdy bezrobotny bez uzasadnionej przyczyny odmówi przyjęcia propozycji pracy lub udziału w badaniach lekarskich czy psychologicznych, które mają ustalić zdolność do pracy. Status bezrobotnego ustaje wówczas na 120 dni w przypadku pierwszej odmowy, 180 dni, gdy odmówi się po raz drugi, i 270 dni w razie każdej kolejnej odmowy. Bezrobotny traci także swój status, jeśli nie stawi się w urzędzie pracy w wyznaczonym terminie, czyli jego obecność nie zostanie potwierdzona podpisem urzędnika na zielonej karcie, i nie powiadomi w ciągu siedmiu dni o przyczynie swojej nieobecności lub z własnej winy przerwie dofinansowany przez urząd kurs. Wtedy traci prawo do ubezpieczenia.

Według danych z Ministerstwa Finansów (rozliczenie PIT 2011) w Polsce blisko 900 tys. osób pracuje na umowach cywilnoprawnych, czyli na umowach o dzieło i umowach-zleceniach. Nikt nie prowadzi statystyk pokazujących liczbę umów o dzieło, czyli tych nieobjętych ubezpieczeniem.

Osoby zatrudnione na umowę o dzieło często skarżą się, że pracują równie ciężko jak te na etacie, wykonują swoje obowiązki w określonych godzinach, mają podobne zadania, a nie mają żadnego zabezpieczenia. Nie chroni ich Kodeks pracy, lecz Kodeks cywilny. Nie mają prawa do płatnych urlopów, prawa do zwolnienia chorobowego, nie mają odprowadzanych składek do ZUS ani prawa do bezpłatnego korzystania z usług medycznych. Wyjściem z sytuacji pozostaje dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne w NFZ. Jednak osoby na umowach o dzieło zwykle zarabiają tak mało, że szkoda im na to pieniędzy.

Kwota składki zmienia się co kwartał, ale płaci się ją co miesiąc. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie w poprzednim kwartale wynosiło 3 877,50 zł, więc bieżąca składka na styczeń, luty i marzec 2013 r. obliczona została na 348, 98 zł. To 9 proc. z przeciętnego wynagrodzenia. Dzięki opłacaniu składki mamy zagwarantowane usługi medyczne, za które płaci NFZ.

- Jak z tysiąca złotych wypłaty na rękę mam jeszcze 340 zł przeznaczać co miesiąc na składkę? - pyta Paweł, który dostarcza przesyłki do podrzeszowskich miejscowości. Ma umowę o dzieło i nazywa szczęściarzami tych, którzy są na umowach-zleceniach. Takie umowy zapewniają ubezpieczenie zdrowotne. Chłopak twierdzi, że na co dzień stara się uważać, żeby czegoś sobie nie złamać. - Przechodząc przez ulicę, rozglądam się cztery razy - tłumaczy.

Bo inaczej kara

Podstawą objęcia dobrowolnym ubezpieczeniem zdrowotnym jest podpisanie umowy z Funduszem. Jak podaje centrala NFZ, w 2012 r. składkę na dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne opłaciło 18 814 osób w całym kraju. Najwięcej w województwach: mazowieckim - 4657, pomorskim - 3562 oraz zachodniopomorskim - 1915. Dalej: małopolskim - 1876, wielkopolskim - 1190, śląskim - 1185, dolnośląskim - 1137, kujawsko-pomorskim - 631, łódzkim - 600, podkarpackim - 460, warmińsko-mazurskim - 324, lubuskim - 311, podlaskim - 299. Najmniej ubezpieczających się dobrowolnie było w województwach: świętokrzyskim - 154, opolskim - 239 i lubelskim - 274.

- Najczęściej dobrowolne umowy zawierają obcokrajowcy, którzy studiują w Polsce, albo osoby zatrudnione na umowę o dzieło - informuje Marek Jakubowicz, rzecznik podkarpackiego NFZ.

Wśród tych osób jest 31-letnia Alicja z Rzeszowa, która jest zatrudniona na umowę o dzieło i dostaje na rękę około 1300 zł.

- Jak ktoś zachwala przy mnie takie umowy, to już wiem, że musi zarabiać przynajmniej 2500 tys. zł - mówi dziewczyna.

Alicja już od dwóch lat korzysta z dobrowolnego ubezpieczenia NFZ.

- Czasami jestem ubezpieczona, a czasami nie. Na początku wykupywałam ubezpieczenie jedynie w zimie. Na przykład w listopadzie podpisywałam umowę z NFZ i płaciłam miesięczną składkę. Pod koniec tego samego miesiąca rezygnowałam z umowy. NFZ zapewniał mi prawo do świadczeń zdrowotnych jeszcze przez 30 dni od zerwania umowy. Potem znowu umowa i tak dalej - opisuje Alicja i dodaje: - Latem, kiedy jest mniejsze ryzyko zachorowania, zrezygnowałam z ubezpieczenia. Ale kiedy na początku zimy w 2012 roku znowu chciałam się ubezpieczyć, dowiedziałam się, że najpierw muszę wnieść opłatę dodatkową za to, że przez tych parę miesięcy nie byłam ubezpieczona. Do zapłacenia miałam 737,96 zł plus oczywiście składka (ponad 340 zł). W tym kraju musisz być ubezpieczony, bo inaczej płacisz karę.

NFZ uzależnia objęcie ubezpieczeniem zdrowotnym od wniesienia opłaty dodatkowej za miesiące, w których nie płaciło się żadnych składek. Opłata za okres od 3 miesięcy do roku obecnie wynosi 775,50 zł i musi być wniesiona w całości; za okres powyżej roku do 2 lat - 1938,75 zł z możliwością rozłożenia opłaty maksymalnie na 3 raty; w okresie powyżej 2 do 5 lat - 3877,50 zł z możliwością rozłożenia kwoty na 6 rat; w okresie powyżej 5 do 10 lat - 5816,25 zł z rozłożeniem na 9 rat oraz w okresie powyżej 10 lat - 7755 zł z możliwością opłacenia tej kwoty w 12 ratach.

- W uzasadnionych przypadkach Fundusz może odstąpić od pobrania dodatkowej opłaty. Na przykład, jeśli ktoś znajduje się w trudnej sytuacji materialnej i życiowej. Można też rozłożyć spłatę kwoty na raty miesięczne. Jednak nie więcej niż na 12 rat - dowiadujemy się w mazowieckim NFZ.

W tym celu należy złożyć w dyrekcji NFZ wniosek, w którym opisuje się swoją złą sytuację materialną. To uzasadnienie musi być podparte zaświadczeniem np. z urzędu skarbowego czy urzędu gminy o niskich dochodach lub ich braku. Dyrekcja NFZ na podstawie tych dokumentów podejmuje decyzję o umorzeniu opłaty dodatkowej.

Ubezpieczenie rodziny

Ktoś, kto chce się dobrowolnie ubezpieczyć, musi złożyć do NFZ wniosek i przedstawić dokument potwierdzający ostatni okres, w którym opłacane były składki zdrowotne. Przykładowo, kiedy ostatnie nasze ubezpieczenie zdrowotne było z tytułu umowy o pracę, trzeba przedstawić świadectwo pracy, a jeśli była to umowa-zlecenie - umowę wraz z dokumentami potwierdzającymi zgłoszenie do ubezpieczenia zdrowotnego: druk ZUS ZUA, ZUS ZWUA lub ZUS RMUA. W przypadku osób, które były zarejestrowane jako bezrobotne, wystarczy decyzja z urzędu o utracie tego statusu.


Osoba objęta dobrowolnym ubezpieczeniem zdrowotnym czy też osoba ubezpieczona z innego tytułu, np. umowy o pracę, umowy-zlecenia, czy nawet osoba o statusie bezrobotnej ma obowiązek w ramach swojego ubezpieczenia zgłosić członków rodziny: nieubezpieczonego małżonka, ale nie konkubenta, dziecko własne czy dziecko małżonka np. z poprzedniego związku, wnuki, dzieci obce, nad którymi sprawuje opiekę, lub dzieci obce w ramach rodziny zastępczej do ukończenia przez nie 18 lat, a jeśli kształcą się dalej - do ukończenia 26 lat.

Ubezpieczeniem można też objąć dorosłe, niepełnosprawne w stopniu znacznym dziecko oraz krewnych wstępnych - ojca albo matkę, dziadków (ale już nie ciotkę czy wujka), którzy nie mają ubezpieczenia, ale pozostają z nami we wspólnym gospodarstwie domowym.

Dzięki temu każda z tych osób ma w ramach naszej składki ubezpieczenie NFZ. Zgłoszenie członków rodziny do ubezpieczenia zdrowotnego nie powoduje zwiększenia składki na dobrowolne ubezpieczenie.

 Umowa o dobrowolne ubezpieczenie jest podpisywana z NFZ na czas nieokreślony, po jej zawarciu należy w oddziale ZUS złożyć druk ZUS ZZA z kodem tytułu ubezpieczenia w celu zgłoszenia do ubezpieczenia.

Rozwiązanie umowy odbywa się na pisemny wniosek ubezpieczonego, który jest dostępny w oddziale NFZ. Należy wówczas złożyć wszystkie dowody opłaconych składek, a w sytuacji zmiany tytułu ubezpieczenia dokument, który to potwierdzi, np. zaświadczenie z zakładu pracy czy legitymację ubezpieczeniową. Umowę należy również wyrejestrować w swoim oddziale ZUS.

Nieetyczne? Przecież trzeba sobie radzić

Po rozwiązaniu umowy dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego jeszcze przez 30 dni przysługuje prawo do świadczeń opieki zdrowotnej na takich samych zasadach, jak osoba objęta ubezpieczeniem zdrowotnym.

Z tej możliwości korzysta Alicja, która co miesiąc zawiera i rozwiązuje umowę z NFZ.

- Strasznie jest dużo z tym zachodu, ale warto. Przynajmniej za cenę jednej składki zyskuję dwa miesiące świadczeń zdrowotnych. Jednak ilekroć pojawiam się w NFZ, za każdym razem słyszę od pracownika, że to nieetyczne w stosunku do osób, które nieprzerwanie co miesiąc składkę opłacają. Mam ochotę wtedy wrzeszczeć, bo gdybym zarabiała przynajmniej 2 tys. zł, to nawet nie zawracałabym sobie głowy tym ciągłym bieganiem do NFZ i ZUS. Ale przy 1300 zł po opłaceniu składki do końca miesiąca zostaje mi niecały tysiąc. Dlatego nie mam żadnych wyrzutów sumienia - twierdzi dziewczyna.

Okazuje się, że nie ma w przepisach żadnego zastrzeżenia, ile razy w ciągu roku można zawierać umowę z NFZ.

- Ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych nie reguluje, jak często można podpisywać umowę dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego - potwierdza zespół prasowy NFZ.

NFZ nie może odmówić zawarcia kolejnej umowy.

Kto ma zagwarantowane prawo do świadczeń?

Prawo do świadczeń pokrywanych ze środków publicznych mają osoby, które spełniają kryterium dochodowe do otrzymywania świadczeń z pomocy społecznej i otrzymały decyzję np. wójta czy burmistrza.

Najczęściej są to osoby samotne, których dochód nie przekracza 477 zł, oraz osoby, których dochód na osobę w rodzinie wynosi do 351 zł.

O taką decyzję, np. do wójta, występuje osoba, która jest nieubezpieczona, lub placówka służby zdrowia, która ma pod swoją opieką taką osobę i wie, że nie jest ona w stanie zapłacić za leczenie. Wójt na pisemny wniosek i po wywiadzie środowiskowym MOPS lub GOPS podejmuje odpowiednią decyzję. Takie świadczenia są udzielane na okres 90 dni, ale można ponownie się o nie starać.

Bez względu na to, czy są zgłoszone do ubezpieczenia, czy nie, zawsze zagwarantowane prawo do świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych mają dzieci i młodzież, które nie ukończyły 18. roku życia, oraz kobiety w ciąży, w okresie porodu i połogu do 42. dnia po porodzie.

- Dzieci czy kobiety w ciąży nie mogą być odsyłane z powodu braku dowodu ubezpieczenia - zapewnia Marek Jakubowicz, rzecznik podkarpackiego NFZ.

Do świadczeń mają też prawo osoby, które były narażone na kontakt z osobami zakażonymi lub materiałem zakaźnym, np. błonicą, cholerą, czerwonką, czy durem brzusznym. Także osoby uzależnione od alkoholu i narkotyków w zakresie leczenia odwykowego, osoby z zaburzeniami psychicznymi, ale też więźniowie i cudzoziemcy przebywający w areszcie.

Uczniom i studentom, którzy ukończyli szkołę średnią lub wyższą albo zostali skreśleni z listy studentów, prawo do świadczeń zdrowotnych przysługuje jeszcze przez 4 miesiące od zakończenia nauki.

Kiedy jednak mija ten okres i ustaje prawo do świadczeń zdrowotnych, osoby, które nadal chcą korzystać z usług medycznych, powinny je nabyć na przykład poprzez dobrowolne ubezpieczenie w NFZ. Inaczej za leczenie w NFZ będą musiały płacić.

 

 
źródło: wyborcza.pl  autor:  Katarzyna Reizer